INFORMACJE   ODDZIAŁ PRZEDSZKOLNY     M E N U
     
– Z życia szkoły:
Galeria 2025.12.17
Marana Tha! W drodze z lżejszym sercem – adwentowe rekolekcje szkolne, czyli...
adwentowe przygotowania.

17 grudnia 2025 r.
fot. Archiwum Szkoły (aut. ks. Marcin Libera MS, Monika Grzywacz, Marcin Wiśniewski i Krzysztof Felsmann)
tekst: Krzysztof Felsmann
Marana Tha! W drodze z lżejszym sercem – adwentowe rekolekcje szkolne
Od poniedziałku 15 grudnia do środy 17 grudnia 2025 r. weszliśmy w czas szkolnych adwentowych rekolekcji szkolnych, przeżywanych pod hasłem pełnym tęsknoty i nadziei: "Marana Tha! Przyjdź, Panie Jezu!" Rutynowy tok codziennych zajęć nagle spowolnił, a nasza szkoła zaczęła pulsować innym rytmem — refleksji, słuchania i rozważania sensu podejmowania wyzwań w ramach przemierzania wewnętrznej drogi. Towarzyszyły nam s. Maria Chiara Matysiak OP oraz s. Barbara Widomska OP ze Zgromadzenia Sióstr Dominikanek Matki Bożej Różańcowej, wnosząc do naszej wspólnoty doświadczenie duchowe, głębię modlitwy oraz ciepło uważnej obecności.
Pierwszy dzień rekolekcji otworzył przed nami obraz serca. Usłyszeliśmy porównanie proste, a jednocześnie poruszające: serce może przypominać kamień, odporny na wodę i zamknięty w twardych warstwach, albo gąbkę, chłonną i gotową przyjąć to, co życiodajne. Wyruszyliśmy więc w symboliczną podróż adwentową, pakując plecak pielgrzyma. Każdy przedmiot niósł znaczenie wykraczające poza codzienność. Latarka zapalała światło Słowa Bożego, perfumy przypominały o zapachu dobra roznoszonym wśród ludzi, buty podkreślały gotowość do drogi za Jezusem, ręcznik przywoływał gest służby z Wieczernika, krople do oczu uczyły spojrzenia wolnego od pochopnych ocen, a ciastka stawały się znakiem duchowego pokarmu. Ten dzień brzmiał jak zaproszenie do ruchu — nie pojmowanego fizycznie, lecz wewnętrznej wędrówki ku doskonałości zdobywanej z Bogiem. W kulturze biblijnej droga zawsze oznaczała proces przemiany, a my poczuliśmy się częścią tej pradawnej symboliki.
Drugiego dnia temat nabrał ciężaru dosłownego i metaforycznego. Zastanawialiśmy się nad wpływem grzechu na serce człowieka. Siedem grzechów głównych pojawiło się jako kamienie wkładane do plecaka i stopniowo odbierające lekkość. Ten obraz działał silniej niż długie definicje. Uświadomiliśmy sobie, że serce obciążone pychą, gniewem czy zazdrością traci zdolność radosnego oczekiwania i witalność. Pojawiło się jednak światło nadziei. Jest bowiem możliwość wypakowania ciężarów i napełnienia plecaka nowymi darami: dobrocią, wdzięcznością, cierpliwością. Wtedy Adwent przestawał być tylko kalendarzowym odliczaniem, dziecięcą rachubą polegającą tylko na odkrywaniu czekoladek, lecz stawał się realnym przygotowaniem na spotkanie z Mesjaszem. Jak doskonale wiemy, z sercem radosnym łatwiej można wyjść ku Jezusowi w Dzień Bożego Narodzenia, nawet jeśli po drodze potkniemy się o własne słabości.
Trzeci dzień doprowadził nas do centrum przeżywania rekolekcji. Tym szczytem naszych przeżyć była Eucharystia. W kościele pw. św. Jana Chrzciciela uczestniczyliśmy we mszy świętej sprawowanej o godz. 10.00 dla klas I–V oraz o godz. 13.00 dla klas VI–VIII. Liturgii przewodniczył ks. Marcin Libera MS, prefekt szkoły. Homilia osnuta wokół rodowodu Jezusa z Ewangelii według św. Mateusza zabrzmiała zaskakująco aktualnie. Odczytywana lista imion nagle ożyła, a przecież dla ucha przyzwyczajonego do narracji często brzmi jak niekończące się, nudne odczytywanie wykazu obecności, w którym każde imię waży tyle samo. Usłyszeliśmy, że każdy człowiek, niezależnie od pochodzenia i uwarunkowań środowiskowych, niesie w sobie wartość oraz realną szansę na dobre życie.
Dla lepszego zrozumienia pojawiły się odniesienia do historii. Maria Skłodowska-Curie stała się symbolem lęku przed własnym światłem. Geniusz dziewczynki potrafił budzić obawę jej rodziców, obserwowali przyszłą fizyk i chemik pełni drżenia. Albert Einstein przypomniał, że Bóg nie posługuje się etykietami — dziecko postrzegane jako mające trudności rozwojowe potrafi zmienić sposób myślenia o wszechświecie. Najmocniej wybrzmiała jednak przestroga płynąca z historii Rudolfa Hössa, niemieckiego zbrodniarza nazistowskiego, w dzieciństwie będącego ministrantem. Idealny start, bliskość Kościoła i brak miłości prowadzą do dramatycznego upadku. Ten kontrast uświadomił nam, że wiara nie działa automatycznie, a wolność wyboru towarzyszy człowiekowi do końca. Rodowód Jezusa, pełen krzywych linii, stał się ciekawym zwierciadłem do zobrazowania historii ludzi.
Zwieńczeniem rekolekcji okazały się słowa pożegnania sióstr rekolekcjonistek oraz opowieść o trzcinie bambusowej. Paraboliczna historia o ukochanej roślinie króla, poddanej bolesnym wymaganiom, odsłoniła sens ofiary. Trzcina, rozcięta i pozbawiona wszystkiego, stała się kanałem życia, stała się kanałem życia, rurą transportującą wodę, łącząc oazę z pustynią i przynosząc ożywienie całej krainie. Ten obraz w naturalny sposób skierował nasze myśli ku Chrystusowi — Mesjaszowi, oddającemu życie, aby ożywić to, co martwe. Dzięki tej ofierze zyskujemy możliwość radości oraz siłę do pokonywania grzechów, niszczących wnętrze człowieka.
Z rekolekcji wyszliśmy inni, może nie od razu idealni, lecz bardziej świadomi. Plecaki stały się lżejsze, serca bardziej chłonne, a Adwent nabrał głębszego znaczenia niż tylko skupianie się na migoczących światełkach choinkowych. Jeśli duchowa podróż przypomina wędrówkę, to te trzy dni dodały nam odwagi, aby iść dalej — czasem z uśmiechem, czasem z powagą, lecz zawsze z nadzieją, zgodnie z aramejskim wołaniem pierwszych chrześcijan "Marana Tha", oznaczającym "Przyjdź, Panie!"
KONTAKT
katolik.trzcianka@gmail.com